Pozytywnie Zakręcone dziewczyny – Sylwia Gładkojć i Agnieszka Maćkowska

Trudno znaleźć bardziej barwne Pozytywnie Zakręcone dziewczyny, niż one dwie – Sylwia Gładkojć (sklep 1344, Legnica) i Agnieszka Maćkowska (sklep 1384, Bydgoszcz), dwa tajfuny, gejzery energii i mistrzynie dostrzegania wyjątkowości w otaczającym świecie. Przedstawiamy Wam je razem, bo łączy je jeszcze jedno: podróżowanie i to takie, do którego są gotowe w sekundę. No i te kolory włosów, uśmiechy, ruch nieustanny! Zobaczycie je na zdjęciach z bardzo wielu naszych akcji, bo chciałyby spróbować wszystkiego!

Sylwię zapamiętałam w Łodzi. Po intensywnym Lejdis Weekend została z koleżanką dzień dłużej, żeby zwiedzić miasto. Wspomniała, że musi kupić pamiątki – poleciłam jej sklepy z magnesami i wtedy usłyszałam o wielkiej kolekcji miniaturowych alkoholi.

Flaszki to całkiem przypadkowe hobby. Nie przepadam za pamiątkami, i w czasie jednej z pierwszych podroży – do Wiednia zobaczyłam w sklepie miniaturki 50 ml likieru Mozart. Kupiłam trzy sztuki i postawiłam w witrynie. Potem w Wenecji kupiłam kilka kolejnych. Stwierdziłam, że kilka obok siebie fajnie wygląda, znajomi jak przychodzili to podziwiali i tak przez dziesięć lat uzbierało się ponad 300 sztuk - potem przestałam liczyć. Przetrwały wszystkie w całości!

Twój profil na facebooku i Instagramie pęka od zdjęć. Jakby każdy Twój weekend, czy wolny wieczór to okazja, żeby robić coś ekscytującego. Zawsze żyłaś na milion procent?

Nie zawsze, ale kiedy masz dwoje małych dzieci czasem masz ochotę uciec z domu chociaż na chwilę. I my tak z mężem dziesięć lat temu zrobiliśmy jadąc na sylwestra do Wiednia. Miasto mnie urzekło, czułam niedosyt i... lawina ruszyła. Złapałam bakcyla i pomyślałam sobie, że zamiast obejrzeć dziesięć miejsc na zdjęciach w internecie wolę zobaczyć jedno osobiście. Inspirują mnie życie, książki i ludzie.

Których przygód nigdy nie zapomnisz?

Udziału w eliminacjach do programu Discovery Channel "Ekspedycja - odkrywcy drugiej natury". Zdjęcia nagrywaliśmy przez 3 dni w Bieszczadach. Codziennie deszcz lał od rana do wieczora, a my zmarznięci i przemoknięci do majtek wykonywaliśmy ekstremalne zadania na czas przygotowane przez żołnierza Gromu. Przełamałam tam swoje fizyczne i mentalne granice. I przekonałam się, że jak chcę - mogę wszystko. Nawet zasnąć w środku głuchego bieszczadzkiego lasu w zbudowanym przez siebie szałasie w ulewnym deszczu!

Jakie wyjazdy prywatne i jakie wyjazdy z Pozytywnie Zakręconymi zostały Ci w pamięci?

Hm, prywatnie to na pewno Włochy - jeziora Garda, Como i Iseo - przez tydzień wycieczki objazdowej ciągle gdzieś pływaliśmy motorówkami. Te same miejsca, a jak inne gdy patrzysz na nie z lądu i z wody.I Disneyland pod Paryżem. Tam bawiłam się jak dziecko mimo swoich wtedy 38 lat. A z Pozytywnie Zakręconych? Wszystkie wyjazdy są mega, ale ten, co mi utkwił w pamięci to jednak ten pierwszy - czyli Patent Sternika. Ja nawet prawa jazdy nie mam! Jednak lubię wyzwania i adrenalinę więc od razu się zapisałam. Poznałam tam fajnych ludzi, z którymi zresztą nadal jeżdżę z Pozytywnymi. I zakochałam się w Helu.

Co Ci daje podróżowanie?

Ktoś mądry powiedział, że "Podróże to najlepsza inwestycja w siebie". I podpisuję się pod tym obiema rękami. W podróży odpoczywam, ładuję akumulatory, obserwuję przyrodę, życie ludzi, sprawdzam siebie.

Sylwia, Ty jeszcze mnóstwo czytasz! Uwielbiam Twoje recenzje książek, które zamieszczasz.

Książki to też podróż , tylko bez wychodzenia z domu. Miałam 13 lat gdy poszłam z mamą do przyszywanej ciotki. I żebym się tam nie nudziła dostałam do ręki książkę Krystyny Siesickiej "Zapałka na zakręcie". Przeczytałam ją jednym tchem. I przepadłam! Odtąd ciągle kupowałam lub wypożyczałam książki. Z biegiem lat i przeczytanych książek gust czytelniczy zmienił mi się o tyle, że nie lubię słodkich romansideł z happy endem. W życiu bywa różnie , więc lubię jak i tak jest w książkowych zakończeniach. Fajnie, że teraz odbywają się spotkania autorskie, na których często bywam. Miło mieć autograf w swoim egzemplarzu.

Agnieszkę poznałam najpierw przez telefon. Zadzwoniła w ostatnim dniu zapisów na jazdę konną w stylu western, którą organizowaliśmy na końcu Polski i świata, w Potoczku, „U Lokusza”. „Proszę pani, ja wróciłam do sklepu po urlopie, zobaczyłam to pismo i pewnie już nie ma miejsc, ale jak coś to ja mogę spać na podłodze pod stołem!!!” No urzekła mnie ta dziewczyna. Zapytałam jeszcze skąd jest, żeby jej uświadomić, że dojazd może być utrudniony, a ona na to: „z Bydgoszczy, tak ja sprawdzałam, będę jechała z 10 godzin z dwiema przesiadkami, po nocce, nie to w ogóle nie jest problem!!!” Robiła tam zdjęcia, na widok każdego wszyscy mówili „petarda”, zarażała luzem, optymizmem i takim ładnym zachwytem, dzięki któremu wszyscy zaczynaliśmy patrzeć na świat trochę inaczej.

Jesteś mistrzynią organizacji, pakowania, połączeń PKP/PKS, i mam wrażenie, że sekundę zajmuje Ci czas na podjęcie decyzji o ruszeniu w drogę i jej ogarnięciu. Te Twoje zrolowane ubrania w żółtej walizce, wszystko przemyślane, bilety kupowane aplikacją minutę przed odjazdem!
Nie zawsze było we mnie tyle energii, kiedyś byłam spokojną osobą, zamkniętą. Ekstremalne rzeczy omijałam z daleka a dalekie podróże w moim życiu były tylko samochodem i to jako pasażer. Wiele życiowych sytuacji, doprowadziło do zmiany, do miejsca, w którym jestem teraz. Jestem otwarta, uśmiechnięta, łatwo nawiązuję kontakty i cieszę się życiem tu i teraz. Podróże dodają mi wewnętrznej siły i zdecydowanie wzmacniają. Nie zawsze żyłam na 100%, zawsze bardziej dla innych a mniej dla samej siebie.

Co Cię inspiruje?

Inspiracją dla mnie jest wiele, w zasadzie wszystko, co mnie otacza, ludzie i ich wyjątkowość, natura, otwarte przestrzenie, muzyka, fotografia. Uczę się dostrzegać piękno we wszystkim. Staram się pogodzić pracę z moimi pasjami. Czasami jest trudno, ale mimo to warto próbować i szukać rozwiązań, bo zawsze takie są. Otaczam się w pracy pozytywnymi osobami, które wspierają mnie w tym, co dla mnie ważne. Swój czas dzielę na ten dla najbliższych i na ten, kiedy jestem w podróży. Podróżując można na swojej drodze, spotkać ludzi, którzy stają się nam bliscy jak rodzina. Wracam zawsze bogatsza, o przeżycia, nowe znajomości i z szerszym spojrzeniem na świat. Podróże wzbogacają w przyjaźnie, które przetrwają wszystko.

Masz jakieś ulubione kierunki?

Im dalej tym lepiej. Głównie Polska, jestem w stanie jechać w jedno miejsce nawet 14 godzin, a być na miejscu tylko jeden dzień. Kocham podróże, szczególnie te pociągiem. Uwielbiam długie spacery i bycie blisko natury. Więc im dalej i bardziej dziko tym lepiej. Najpiękniejsze wyjazdowe wspomnienia to Bieszczadzka wędrówka z przyjaciółmi po zielonej krainie, gdzie cieszyło wszystko, szczególnie obecność w takim miejscu bliskich osób, których zachwyca dokładnie to samo. Potoczek - miejsce mocy, gdzie dzikie konie biegają szczęśliwe przed domem, widoki są cudowne, dom w którym mieszkasz, jest pełen miłości, a rano budzi Cię zapach świeżo pieczonego chleba. I najświeższe Himalaya Base Camp, ekstremalna noc w namiocie wiszącym na skale i najpiękniejszy nocny widok na niebo pełne gwiazd. A prywatnie za moment wyruszam na kilka dni w góry, po raz pierwszy na tak długo w 10-osobowym damskim towarzystwie. Już wiem, że to będzie wyjątkowa przygoda. Góry kocham, absolutnie. Uczą tego, co w życiu ważne, pokory, zrozumienia i odwagi. Podróżowanie daje mi ogromną wolność, pozwala przesuwać własny horyzont, wyznaczać nowe cele, pokonywać słabości i stawiać przed sobą nowe wyzwania. Przede wszystkim jednak podróże to nie miejsca, ale ludzie, którzy tam z Tobą są i tworzą to miejsce pięknym. Dodatkowo oderwanie od rzeczywistości i naładowanie baterii gwarantowane. Jeśli chcesz zacząć nie szukaj wymówki, że za daleko, że za blisko, że brak cieplej wody i wygody. Myślę, że warto wyjść od czasu do czasu ze swojej strefy komfortu, by zyskać o wiele więcej. Pozytywnie zakręconych ludzi warto szukać nawet na końcu świata!

rozmawiała Barbara Balcerska