Wspinaczka – Aneta Grudzień. Sklep 665 w Miechowie

Anetę poznaliśmy na kursach wspinaczkowych. Dziewczyna petarda, pełna energii, taka, która nie usiedzi na miejscu, w domu też jest tylko chwilę, bo już się spakowała i zaraz jedzie. W schronisku w Dolinie Chochołowskiej przedstawiłam jej podobną osobowością Monikę, zostawiłam je na dwie minuty, kiedy wróciłam już były umówione prywatnie na wyjazd. Aneta najchętniej jeździ w góry, które są jej miłością. Zapytałam, jak jej się udaje łączyć życie rodzinne i pracę z tak wielką pasją.

Mam wrażenie, że nieustannie jesteś w drodze: skądś wracasz, albo znowu pakujesz plecak. Jak często udaje ci się wyjeżdżać?

Jeśli tylko mam możliwość to wyjeżdżam. Bardzo chciałabym mieć więcej czasu, moja doba powinna trwać dwa razy tyle. Jeden raz w miesiącu to absolutne minimum. Wiesz jeśli bardzo chcesz to wszystko da się połączyć… Mam wspaniała mamę, która zostaje z moim 10-letnim synem, a w pracy dziewczyny znają moją pasję i z dniem wolnym, żeby się wymienić - nie ma problemu. Tak, mam wspaniałą ekipę w pracy.

Jakie akcje Pozytywnie Zakręconych wybierasz? Gdzie jeździsz bez nas?

Najchętniej oczywiście wyjazdy w góry oraz wspinaczkę, której spróbowałam dzięki Zakręconym i się w nią wkręciłam. Poznałam w czasie tego wyjazdu wielu wspaniałych ludzi, mocno się z nimi zaprzyjaźniłam. To jest w zasadzie najcenniejsze - przyjaźnie które się nawiązały podczas wyjazdów i rosnąca chęć kolejnych wyjść! Wyjeżdżałam też na squasha, bo bieganie za piłeczką też jest ekstra. Prywatnie wyjeżdżam najczęściej z synem, więc polskie morze, poza tym Beskidy i Tatry. Uwielbiam góry, jak powiedział Marek Chmielniarski - "Idę w góry cieszyć się życiem". Moja każda wyprawa wyjście w góry to odpoczynek od codzienności oraz ładowanie akumulatorów na kolejne dni.

Wyruszasz sama, czy z grupą znajomych? Czy długo się zbierasz do wyjazdu?

Jeżdżę zawsze z grupą ludzi, których poznałam na forach o tematyce górskiej. Chociaż moja największa przygoda - Wschód słońca na Rysach – to wyprawa z całkiem obcymi ludźmi, z którymi zrobiłam 49 km w 26 godzin, oczywiście bez snu... Weszliśmy na wschód słońca na Rysy od polskiej strony, zeszliśmy od słowackiej, potem już wędrówka po Słowacji z wisienką na torcie - zdobyciem szczytu Mała Wysoka. Pakowanie? Gdy usłyszałam, że jest wyjście na Szczyt Mały Lodowy gotowa byłam w 10 minut. Mój plecak zawsze jest w pełni gotowy i na wyjazd w góry nigdy nie trzeba mnie namawiać.

Jakie masz teraz marzenia?

Żebym mogła chodzić po górach jak najdłużej i żebym zawsze bezpiecznie wracała do domu.....oraz by mój 10- letni syn pokochał góry i został moim towarzyszem wypraw. Miejsca i szczyty… Gruzja – Kazbek, oraz Norwegia – Trolltunga. Bieganie to też pasja, więc rok 2019 to chęć zdobycia Korony Runmageddonu z ekipą Pozytywnie Zakręconych. No i jeszcze musi wystarczyć czasu na rower i rolki!

rozmawiała Barbara Balcerska